Zygmunt Augustowski [1470]

Urodził się 1 stycznia 1913 roku w Wilnie. Syn Witolda i Aliny z domu Kulesza. W latach 1924 – 1933 uczęszczał do wileńskiego Gimnazjum Ojców Jezuitów. Skończywszy gimnazjum odbył szkolenie w Szkole Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu (lata 1932-1933). Szkołę ukończył w stopniu plutonowego podchorążego, po czym został przydzielony do 7 szwadronu pionierów w Wileńskiej Brygadzie Kawalerii.

Po powrocie do rodzinnego Wilna w 1933r. podjął studia prawnicze na Uniwersytecie Stefana Batorego. Do Konwentu został przyjęty w charakterze fuksa w dniu 10 XI 1933r. Po dziś dzień w Bibliotece Litewskiej Akademii Nauk zachowało się wzruszające pismo 18 – letniego fuksa Zygmunta Augustowskiego zatytułowane „Dlaczego starałem się wstąpić do Konwentu?”. Warto przytoczyć obszerne fragmenty tego pisemka:

„Gdy po powrocie z wojska wstąpiłem w mury Wszechnicy Batorowej, zrozumiałem jak wielkie znaczenie miałaby dla mnie możność należenia do Konwentu. Opuszczając mury szkolne poczułem się nieskrępowany niczym i ten brak więzów trochę mnie przeraził. Zrodziło się we mnie pragnienie nałożenia na siebie pewnych rygorów, które normowałyby moje życie i znalezienie pewnego oparcia w życiu akademickim. I tu właśnie skrystalizował się mój ostateczny zamiar kandydowania do Konwentu.

Zrozumiałem, że człowiek, który nie bierze udziału w życiu akademickim i nie jest związany chociaż z pewną grupą kolegów węzłami szczerej przyjaźni, nie potrafi i w przyszłym życiu stać się wartościowym członkiem społeczeństwa i będzie już, jeżeli nie dziwakiem i odludkiem, to w każdym razie człowiekiem aspołecznym. I tu też Konwent miał być dla mnie szkołą wychowania społecznego przez wytwarzanie poczucia solidarności i jedności.[…]

Konwent wydawał mi się być jedną wielką rodziną, której członkowie pomimo różnicy zainteresowań i nieraz znacznej różnicy wieku, potrafią żyć z sobą w wielkiej przyjaźni i harmonii, krzepiąc się wzajemnie na duchu i wytwarzając atmosferę prawdziwego braterstwa i przyjaźni.

Jak mogłem wywnioskować ze swoich obserwacji, Konwent zwraca wielką uwagę na wyrobienie towarzyskie i tworzy prawdziwy typ akademika – gentlemana. I ten wzgląd obok wyżej już wspomnianych wpłynął na moje postanowienie poczynienia starań o przyjęcie mnie do Konwentu.”

Jak wiele tekst ów mówi nie tylko o młodym Zygmuncie, lecz o mentalności całej młodzieży konwentowej! To właśnie owa wyuczona w Konwencie dyscyplina, owo „poczucie solidarności i jedności” pozwoliły całemu temu pokoleniu przetrwać ciężkie czasy II Wojny, a potem okres terroru stalinowskiego, i sprawiły, że ci młodzi ludzi mogli zawsze na siebie liczyć w najtrudniejszych chwilach. Nie ulega również wątpliwości, że zarówno to, jak i wyrobione w Konwencie przywiązanie do Ojczyzny sprawiły, że tak fil. Augustowski, jak i jego rówieśnicy przeszli przez cały okres okupacji, a potem totalitaryzmu stalinowskiego z podniesionym czołem, zawsze wierni ideałom zaszczepionym im w czasach studenckich. Barwy Polonii otrzymał fil. Z. Augustowski w dniu 10 maja 1935, zaś prawo głosu 10 listopada 1936r. Wśród kolegów konwentowych nosił przydomek „Augustower”. O tym, jak bardzo był przywiązany do Polonii świadczy fakt, że po ukończeniu studiów prawniczych w 1939r. zapisał się na wydział teologicznych by dalej móc brać udział w życiu czynnego Konwentu. W roku 1939 pełnił funkcje Gospodarza oraz Skarbnika K!. Beztroski okres studiów przerwał wybuch wojny… Nie oznaczało to bynajmniej końca związków z Konwentem.

Należy nadmienić, że przez cały okres studiów fil. Augustowski utrzymywał stosunki z Siłami Zbrojnymi. W 1935r. otrzymał nominację na ppor. 4 pułku ułanów. Wtedy też podjął pracę w II Oddziale Sztabu Głównego (kontrwywiad). W tym charakterze oddelegowany został do Lublina (lata 1935 – 1938) dla obserwacji działalności komunistycznej w tym mieście – a w szczególności działań S. Jędrychowskiego który tam pojechał z Wilna. W Lublinie działał razem z Janem Bołbotem (Polonus nr alb. 1444, poległ w kampanii wrześniowej broniąc odcinka umocnionego „Sarny” przed szturmem sowietów). 19 marca 1939r. otrzymał nominację na porucznika, zaś 23 sierpnia 1939r. został zmobilizowany do kawalerii dywizyjnej (4 pułk ułanów przy 1 Dywizji Piechoty).

Po wybuchu wojny walczył na froncie między Pułtuskiem a Wyszkowem (m.in. wieś Długosiodło), gdzie pełnił funkcję d-cy plut. zwiadu przy sztabie Dywizji. Następnie brał udział w walkach odwrotowych. 13 września w trakcie walk koło majątku Zgórznica (koło Siedlec w kompleksie lasów Jagodne, pod Stoczkiem Lukowskim) zabity został koń którego dosiadał – przygnieciony przez padające zwierze doznał obrażeń nogi. Rannego i nieprzytomnego wzięto do niewoli i przewieziono do szpitala w Siedlcach. Gdy miasto to zostało przejęte przez bolszewików na początku października, razem z podchorążym Ajzensztatem (synem aptekarza) uciekł ze szpitala przebrany za szeregowego żołnierza. W Lidzie został aresztowany przez Rosjan, gdzie trzymany był przez kilka dni, a następnie przewieziono go do Mołodeczna – stamtąd też, wraz z innym rannym żołnierzem września, postanowili uciec. Zgłosili się do Komendanta stacji w Mołodecznie i oświadczyli, że na punkcie opatrunkowym kazano im jechać do Wilna z uwagi na ich stan zdrowia. Podstęp się udał i komendant wypisał im skierowanie – wsiedli do pociągu i nazajutrz byli już w Wilnie. Znalazłszy się w rodzimym mieście od razu udali się do domu, lecz po drodze na ul. Dominikańskiej zatrzymał ich patrol konny (była godz. policyjna) i odprowadził na komendę policji na ul Gaona, gdzie już było kilkudziesięciu połapanych żołnierzy. Po przeglądzie, gdy stwierdzono, że są ranni, zdecydowano odesłać ich do Mińska – jednak gdy przyszła nowa zmiana policji, wyszedł po prostu i nie zatrzymywany przez nikogo poszedł do domu. Dopiero tam zmył z siebie brud wielu dni podróży, po czym przebrany w cywilne ubranie i opatrzony wyjechał na wieś do majątku swych rodziców w Czarnym Borze (12 km od Wilna). Przebywał tam aż do nadejścia Litwinów, którzy 28 października wkroczyli do Wilna – wtedy też wrócił do Wilna do domu przy ul. Kasztanowej 5.

Pamiętnego 11 listopada fil. Z. Augustowski wziął udział w ostatnim zebraniu Konwentu. Jak czytamy w znajdującym się w Instytucie Sikorskiego w Londynie oświadczeniu fil. Fil. Zygmunta Augustowskiego i Andrzeja Pikiela z 1944r.:

„ […] W dniu 11 listopada 1939 r., w godzinach rannych, zostało odprawione w uniwersyteckim kościele św. Jana w Wilnie nabożeństwo za dusze zmarłych filistrów i czynnych członków Konwentu Polonia.

Tegoż dnia w godzinach popołudniowych w mieszkaniu filistra Gracjana Achrem-Achremowicza, przy ul. Sierakowskiego 8 w Wilnie, odbył się Konwent. Na Konwencie obecni byli niektórzy filistrzy i wszyscy członkowie czynni, przebywający w tym czasie w Wilnie. Przewodniczył fil. Józef Rutkiewicz, sekretarzował com. Jerzy Zahorski.”

To wtedy podjęto arcyważne postanowienie o zamknięciu listy czynnych członków Konwentu. Wszystkim fuksom nadano wtedy barwy i prawo głosu, barwiarzom głos, a następnie wszystkich czynnych członków Konwentu przeniesiono w stan filisterski. Ponadto uchwalono, iż „Wszyscy członkowie Konwentu Polonia mają obowiązek włączyć się do pracy konspiracyjnej w walce o wolność i niepodległość Polski”.

Krótko potem wyjechał do Kowna, gdzie czynił starania o paszport i wizy. Towarzyszyli mu w tym czasie kpt. Stefan Sobkowicz, Karol Owiętorzecki (Arkon, uciekł z obozu), Jan Korkuć (Polonus – 1363), Oskar Ruszczyc (Arkon – cywil), Aleksander Zajdler (Sarmata). Szczęśliwie ich wspólne starania zostały uwieńczone sukcesem i zdobyli wszystkie potrzebne dokumenty i bilety na statek „Estonia”, który 7 grudnia miał odpłynąć z Tallina do Szwecji. Pojechali z Kowna przez Rygę gdzie serdecznie podjęli ich kolacją Talawowie, zaś 7 XII rano, już w Tallinie, skartelowana z Polonią „Fraternitas Estica” podjęła ich śniadaniem w knajpie. Przyjaciele z Estiki namawiali nawet uciekinierów do pozostania w Tallinie. Koniec końców fil. Z. Augustowski wraz z towarzyszami wszedł na statek po południu. Okazało się, że było na nim aż 92 Polaków, w tym Aleksander Meysztowicz – b. minister sprawiedliwości, który prosił ich o opiekę. Ponadto na pokładzie znajdowało się jeszcze kilkuset młodych Lotyszów i Estończyków, którzy pragnęli dostać się do Finlandii, by tam jako ochotnicy bić się z Sowietami. Gdy statek już odbił od brzegu radość fil. Augustowskiego była tak wielka, że razem z Karolem Owiętorzeckim zaczęli pić… Tymczasem kapitan okrętu bojąc się spotkania z patrolowymi okrętami sowieckim, obrał kurs bardziej na południe i … o 5 rano następnego dnia zatrzymała ich jednostka niemiecka – trawler „Möve”. Na „Estonię” wkroczyli Niemcy… Po dwóch dniach byli już w Owinoujściu (Swinemünde), gdzie Polaków wysadzono na brzeg, a „Estonia” z pozostałymi pasażerami odpłynęła do Szwecji.

Już na samym początku uciekinierzy zostali pobici przez piechotę morską (byli pijani) i zawiezieni do obozu (stalagu) w Stargardzie – pod namioty. Formalnie Augustowski był cywilem, albowiem z dokumentów w jakie był wyposażony, wynikało, że jedzie pisać doktorat na Gregorianum w Rzymie (Papieski Uniwersytet Gregoriański – uczelnia prowadzona przez Jezuitów). Kilka dni przed Bożym Narodzeniem przewieziono ich do obozu Westfalenhof (oflag II D – Kłomino), k. Jastrowa, Złocieńca, gdzie zostali zakwaterowani w barakach. „Cywile” byli oddzieleni od jeńców wojskowych, stale byli przesłuchiwani i nikt „cywilów” nie chciał, albowiem nie wiedziano co z nimi zrobić. Było chłodno i głodno… Przesłuchujący ich oficer Abwehry, leutenant Weise, który, jak się okazało, sam był filistrem „Curonii” – niemieckiej korporacji zaprzyjaźnionej z Polonią jeszcze w czasach dorpackich, zauważył w klapie marynarki Zygmunta Augustowskiego tarczkę Polonii. Niemiec wypytał kto jeszcze z korporantów jest w obozie, po czym zapewnił, że cywile  zostaną wkrótce wypuszczeni i dał do zrozumienia, że nie mogą pod żadnym pozorem przyznawać się, że są oficerami…
Rzeczywiście, w połowie czerwca, załadowano ich do pociągu i powieziono do Warszawy. Tam jakiś czas trzymano ich w podziemiach starego dworca Warszawa Główna, a po pewnym czasie wypuszczono z obowiązkiem meldowania się na gestapo w Alei Szucha. Tam jednak już się nie zgłosili… We wrześniu 1940 r., razem z Karolem Świętorzeckim, za pośrednictwem filistra Arkonii A. Gumińskiego zostali zaprzysiężeni w ZWZ. Zygmunt Augustowski został przydzielony do batalionu Okęcie jako porucznik, gdzie zajmował się pracą szkoleniową i organizacyjną. W tymże miesiącu, podczas łapanki, został zatrzymany K. Świętorzecki i wywieziono go do Oświęcimia – ponieważ jednak nie mieli wobec niego zarzutów, zdołał wrócić na początku maja 1941 r. Pod koniec maja fil. Augustowski, wraz z K. Świętorzeckim zostali przeniesieni w teren (dla poratowania zdrowia tego ostatniego). Karol Świętorzecki został administratorem majątku Wodynie (Siedlce, Seroczyn), a Augustowski był w tym majątku magazynierem (organizowali tam miejscową placówkę ZWZ). W dołączył do nich w charakterze stróża nocnego por. Marian Kisielewicz (z 13 pułku uł. – pułku Karola Świętorzeckiego). Pobyt w tym majątku trwał do stycznia 1942 r. – w połowie tego miesiąca wrócili do Warszawy i wszystkich trzech przydzielono do „Wachlarza” (Grupa Dywersji na terenach poza granicami RP), Odc. V – Dyneburg.

Zygmunt Augustowski, wyposażony w adresy kontaktowe, wyjechał z Warszawy i 3 maja jako pierwszy (z odc. V), po dwu dniach był już w Wilnie. Był to pierwszy od ponad dwóch lat pobyt w rodzinnym mieście. Następnie pojechał do maj. Pelikany, gdzie umieścił miejsce postoju d-twa odcinka, sam też tam kwaterował. Właścicielką majątku była Zofia Terlecka – ps. „Irys”, zaś jej siostra Irena Pelikan, ps. „Ewa” została łączniczką, a niedługo potem żoną, Zygmunta Augustowskiego. Na miejscu pełnił funkcję kwatermistrza (d-cą odcinka był kpt Leon Koplewski) używając pseudonimu „Lanca” (uprzednio „Ślepowron”). W ciągu czerwca i lipca do rejonu przyjechało 8 oficerów z Warszawy, którzy następnie zostali rozkwaterowani po dworach. Poza podstawową działalnością mieli możność utworzenia oddziału osłonowego (+ łączność) składającego się z ok. 60 ludzi. Po przeszkoleniu oddziału stworzono 10 patroli dywersyjnych. Fil. Z. Augustowski był d-cą jednego z patroli. Prowadzili działalność dywersyjną polegającą głównie na wysadzaniu pociągów, wkładanie ładunków zapalających z opóźnionym działaniem do wagonów. Na te cele otrzymali z Warszawy 300 kg szedytu, spłonki itd. Do grudnia 1942 r. zdołali wysadzić na terenie Lotwy ponad 10 pociągów.

W grudniu 1942 r. przyjechał z Komendy Głównej, szef sztabu „Wachlarza” mjr dypl. Stefan Rychter („Tumry”) i cała placówka została rozwiązana. Komendant Okręgu wileńskiego (ppłk Aleksander Krzyżanowski, „Wilk”) zdołał jednak wyprosić możliwość pozostania kilku oficerów wyszkolonych w dywersji w dyspozycji Komendy Okręgu. Sześciu z nich zgodziło się zostać – w ich liczbie Zygmunt Augustowski, który na początku 1943r. został mianowany d-cą ośrodka dywersyjnego „Turmonty”, któremu podlegała linia kolejowa Dyneburg – Turmonty. Ich zadaniem było przygotowanie do wysadzenia w czasie akcji „Burza” mostu na rzece Dźwinie (w miejscowości Griva). 11 XI 1943 r. otrzymał nominację na rotmistrza.

W dniu 6 stycznia 1944r. fil. Z .Augustowski znalazł się znowu w Wilnie. W tym czasie komendantem Wilna był major Leon Koplewski (poprzednio d-ca V odcinka „Wachlarza”). Na jego też rozkaz Zygmunt Augustowski zorganizował „mały” Kedyw (Komenda Dywersji na szczeblu miast) w Wilnie (używał ps. „Hubert”) i został mianowany jego dowódcą. W lipcu 1944r., w czasie walk o Wilno, jaki miały miejsce podczas operacji „Ostra Brama”, w ramach akcji „Burza” dowodził oddziałem kompanii (wewnątrz miasta).

Po walkach o Wilno został przeniesiony do konspiracyjnej organizacji „NIE” – mającej na celu walkę przeciwko bolszewikom – jej dowódcą był Koplewski, a Z. Augustowski został d-cą specjalnego oddziału sabotażowo – dywersyjnego. W grudniu Koplewski został aresztowany i „NIE” zaprzestało działalności. W marcu 1945 r. okręg objął mjr. Antoni Olechnowicz („Pohorecki”), Z. Augustowski, wraz z resztką podwładnych w liczbie ok. 20 osób i łącznością, otrzymał od niego polecenie wyjazdu do Białegostoku (z dodanym por. Jerzym Lozińskim ps. „Jerzy”) z zadaniem nawiązania kontaktu z AK w Polsce Lubelskiej.

Z Wilna do Białegostoku przejechali na fałszywe karty repatriacyjne. W Białymstoku był krótko i zostawiwszy tam żołnierzy, razem z Lozińskim pojechali do Warszawy celem nawiązania kontakt z Komendą AK. Na miejscu dowiedzieli się, że AK zostało rozwiązane, a powstało WIN z płk Jan Rzepeckim na czele. Gdy nawiązali z nim kontakt, okazało się że Rzepeckiego Wilno nie interesuje (WIN działał na obszarze Polski Lubelskiej) i że najlepiej będzie gdy mjr Olechnowicz przeniesie się do Warszawy. Wobec powyższego Zygmunt Augustowski, na fałszywe papiery, w mundurze oficera LWP, pojechał do Wilna pociągiem (razem z por. Wałutą z wileńskiego Kedywu), po czym przywieźli Olechnowicza w 1945 r. do Warszawy. Sam Olechnowicz wydał dyspozycję, by żołnierze z wileńskiego AK, urządzili się na Wybrzeżu. Wobec tego, również z tymi, co pozostali w Białymstoku, wyjechali do Wrzeszcza, a następnie powoli rozjechali się po różnych miejscowościach.

W Wielką Sobotę 1945 r. (w kwietniu) fil. Z. Augustowski został aresztowany i osadzony w więzieniu w Sopocie. Wprawdzie nie wiedziano kim jest, lecz podejrzewali, że pochodzi z kresów wschodnich. Zarzucano mu przy tym współpracę z mjr. Szendzielarzem -„Lupaszko” (aresztowany został, bo sypnęła łączniczka „Lupaszko”) – Augustowskiemu groziła mu za to wywózka do ZSRR. Po trzech miesiącach więzienia został, z inicjatywy żony Ireny, odbity przez swego brata Kazimierza (fil. Welecji). Po ucieczce dalej prowadził działalność w konspiracji i na polecenie KG WiN, zorganizował na terenie Wybrzeża grupę wywiadowczą – kryptonim „Cecylia”. Grupa ta pracowała dla Anglików – oficerem łącznikowym był mjr wywiadu brytyjskiego Turner. Do grupy tej należał też inny Polonus – S. Bujniewicz (nr alb. 1426).

W sierpniu 1948r. Z. Augustowski, wraz z żoną zostali aresztowani przez UB. Po ciężkim śledztwie i procesie Zygmunt Augustowski został skazany wyrokiem WSR w Gdańsku z 1951r. na karę śmierci, który to wyrok zamieniony został na 10 lat więzienia. Następnie został Przewieziony do Warszawy i trzymany w więzieniu na Rakowieckiej. Tu usiłowano zmontować mu drugą sprawę za „faszyzację życia w Wilnie i Lublinie w okresie przedwojennym i kolaborację w czasie wojny”. W 1952 r został „wypożyczony” do Informacji Wojskowej, do dyspozycji sowietów (w Warszawie), gdzie „interesowano się” działalnością antykomunistyczną przed wojną. Tam jednak zachorował i został odwieziony z powrotem na Rakowiecką. W 1955 r. ta druga sprawa została umorzona. W 1956 r. w lutym w wyniku rewizji procesu został zwolniony. Warto dodać, iż pozytywną rolę odegrał przy tym mec. Zygmunt Skoczek, który już wcześniej wyciągnął z więzienia jego brata – Kazimierza Augustowskiego.

Po wyjściu z więzienia sytuacja Zygmunta Augustowskiego, podobnie jak wielu mu podobnych, był bardzo trudna. By się jakoś utrzymać przy życiu podjął pracę w charakterze zakrystianina w klasztorze sióstr Urszulanek w Nałęczowie, gdzie pozostawał do jesieni 1956r. Stamtąd wyciągnął go poznany w stalinowskim więzieniu abp. Antoni Baraniak (więziony w Warszawie w l. 1953 – 1956) i zrobił go radcą prawnym diecezji poznańskiej. Podobne prace zlecone wykonywał w Kurii Warszawskiej – głównie sprawy podatkowe, oraz w kurii księży Marianów – funkcje te pełnił aż do czasu przejścia na emeryturę w 1975r. Następnie otrzymał rentę inwalidy wojennego.

Przez cały okres powojenny fil. Zygmunt Augustowski pozostawał ogromnie aktywny w życiu konwentowym. Utrzymywał stałe kontakty z Konwentowiczami w Londynie. Niezmordowany w ratowaniu i gromadzeniu pamiątek konwentowych – część z nich przekazał do Londynu. Ponadto czynnie organizował życie Konwentowiczów w kraju. Współautor „Album Polonorum” (1978). W uznaniu jego ogromnych zasług, decyzją podjętą w Londynie, wyróżniony został w dniu 3 lipca 1971r. złotym pierścieniem filisterskim.

Od 1998 r. pozostaje ogromnie czynny przy animacji Konwentu jako jego „custos memoriae” i wytrwale wspiera młodzież konwentową radą, wiedzą i wszechstronną pomocą (również materialną). Ufundował na rzecz Konwentu szereg przepięknych pamiątek – w tym rogi bawole używane w czasie konwentowych uroczystości. Ze swych wspaniałych zbiorów bibliotecznych przekazał czynnemu Konwentowi wiele bezcennych pozycji będących źródłem wiedzy o historii i obyczajach Polonii. Jego osoba i postawa jest dla młodych Konwentowiczów niedoścignionym wzorem do naśladowania i żywym pomnikiem wiekowych tradycji Konwentu.

Odznaczony m in. Virtuti Militari (za udział w operacji „Wachlarz”- na wniosek płk. Remigiusza Grocholskiego ps. „Doktor” – d-cy „Wachlarza”) i trzykrotnie Krzyżem Walecznych (za „Wachlarz”, Wilno i ogólnie „za konspirację” – mówi, że „szczegółów nie pamięta”) i szereg innych (Sr. K Z z Mieczami.; KAK). Nie posiada żadnego odznaczenia „krajowego”, ws

Autorzy:
Materiały zebrał: fil. Jan Trynkowski
Opracował: com. Maciej Klonowski

Źródła:Gimnazjum Ojców Jezuitów w Wilnie. Bydgoszcz  s. 329; Informator o osobach skazanych za szpiegostwo w latach 1944 – 1984. Lublin 1994, s. 143; J. Zdzisław Szyłejko, Lepsza strona czasu. Londyn 1992; C. Chlebowski, Wachlarz.Monografia wydzielonej organizacji dywersyjnej Armii Krajowej wrzesień – 1941 – marzec 1943. wyd. 2 1985; notatki z rozmów (18 I – 18 III 2005 r.)