Wreszcie nastał dzień, o którym marzyliśmy od ponad dziesięciu lat, a przygotowywaliśmy się ofiarnie od ponad roku – inauguracja 52. Komerszu Narodów Bałtyckich – największego, corocznego zjazdu korporantek i korporantów z Estonii, Łotwy, Niemiec i Polski wywodzących się z korporacji założonych w dzisiejszej Estonii lub Łotwie (względnie – opartych na rycie dorpackim lub ryskim).
Po raz pierwszy w historii organizował go Konwent Polonia. Po raz pierwszy w historii odbył się w Gdańsku (i Sopocie).
Zgodnie z tradycyjnym scenariuszem obchody komerszowe otwiera w piątkowy wieczór bal. Postanowiliśmy, że to będzie bal w naszym, polonuskim stylu retro – „Czarna Kawa”. Tym razem w gronie prawie wyłącznie korporanckim. Zaprosiliśmy tylko najbliższych i najbardziej roztańczonych gości z corocznych edycji. Do naszych zagranicznych gości należy ocena imprezy. My uważamy, że Konwent nie musi się za nas wstydzić. Włożyliśmy także w tę imprezę serce. Był oczywiście pyszny polonez, był walc kotylionowy, z którego słyniemy. Był też taniec belgijski, który rozgrzał tańczących. Nowością były wachlarze wręczane paniom, a także karneciki taneczne – reaktywacja przedwojennej tradycji, która będzie jeszcze wymagała cierpliwego promowania, bo zupełnie zanikła. Krótko przed balem ponownie otworzyliśmy wystawę poświęconą korporacjom akademickim w Wolnym Mieście Gdańsku i dzisiaj. Piszemy o niej więcej w innym miejscu tej strony.
A my z dumą i zachwytem przyglądaliśmy się wirującym parom – bo korporanci i korporantki tańczą świetnie.
W czasie balu po raz pierwszy ukoronowaliśmy jego królową. Wybór był oczywisty i padł na najmłodszą uczestniczkę – 5-letnią córeczkę pary prezydenckiej miasta Gdańska, która bawiła się z nami tego wieczoru.
Szczególne podziękowania kierujemy do Spontanicznego Komitetu Pań pod kierunkiem Cioci Jowity, a także do wszystkich Pań, które zaszczyciły nas obecnością. Nadały balowi tej nierealnej lekkości, którą może on zyskać tylko dzięki obecności dam.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA